Bądź tym, kim jesteś

Źródło: https://freedomfighter12.deviantart.com/art/Be-Who-You-Are-257629411

Zachowanie autentyczności, bycie sobą wymaga ogromnego heroizmu i odwagi. Wiele osób będzie odbierało twoją prawdziwość jako atak na nich. Musisz się z tym liczyć.

Niektórych ludzi będzie mierziła twoja otwartość, twoja inność, twój nieszablonowy sposób postrzegania świata. Część z nich będzie czuła się gorsza z tego powodu. Spotkasz się z zarzutami wielu osób, że nie myślisz tak jak oni, że nie wiesz czegoś, co według nich jest “oczywiste”, że w nic nie wierzysz, że dla ciebie miarą prawdy jest doświadczenie. Zaufaj mi, tak właśnie będzie.

Pojawią się też osoby, które na stwierdzenie, że czegoś nie wiesz, oskarżą cię o brak pokory. Istnieje większy przejaw pokory niż świadomość i przyznanie, że się czegoś nie wie? Niektórzy ludzie nie wiedzą, że czegoś nie wiedzą. Nie można mieć do nich o to pretensji. To objaw ignorancji. Część osób jednak jest przekonana, że wie, ale w rzeczywistości nie wie. Istnieje bardziej namacalny przejaw braku pokory niż przekonanie o swojej wiedzy, kiedy się nie wie?

Sporo osób zarzuci ci brak odpowiedzialności. Nie przejmuj się tym, to absurdalny zarzut. Porzucenie wszelkich przekonań i poglądów na rzecz własnego myślenia i doświadczenia to największa odpowiedzialność. Ludzie wolą w coś wierzyć, ponieważ nie wiąże się to z żadną odpowiedzialnością. W jaki sposób może? Odpowiedzialny jest twórca poglądu lub koncepcji a nie jej wyznawca.

Podawanie wszystkiego w wątpliwość, podważanie to jest prawdziwa odpowiedzialność. Oddzielenie się od stada, podążanie własną ścieżką – to jest wzięcie odpowiedzialności za siebie, za swoje życie. To jest bohaterstwo. Jeśli decydujesz się na autentyczność, musisz mieć zawsze na uwadze wiążące się z tym niebezpieczeństwo. Możesz traktować ludzi z szacunkiem, po przyjacielsku, ale nie oczekuj wzajemności z ich strony.

Dla wielu osób staniesz się wrogiem. Niestety, taka jest cena bycia sobą. Sokrates został otruty tylko dlatego, że zadawał mnóstwo “niewygodnych” pytań, wszystko podważał. Nie twierdzę, że ktoś targnie się na twoje życie, ale może spotkać cię wiele innych nieprzyjemności. Możesz w takim razie zapytać: “Czy warto być autentycznym?”. Jeśli cenisz sobie wolność, to ta wątpliwość znika, pytanie w naturalny sposób rozpuszcza się.

Bycie sobą to pierwszy krok do wolności. Wolności od utartych poglądów, schematów, koncepcji, ideologii, dogmatów, przekonań i tak zwanych pewników. Bycie sobą jest jak powrót do czasów dzieciństwa, kiedy wszystko cię ciekawiło, przykuwało twoją uwagę, stanowiło wielką tajemnicę, której w żaden sposób nie mogłeś się oprzeć. Być sobą to pozwalać na swobodne, naturalne wyrażanie swojej istoty. Być sobą to czerpać nieopisaną radość z życia, odkrywać każdy jego aspekt na nowo, po swojemu.

Podejmij to ryzyko, odważ się być sobą. Już wystarczająco dużo energii straciłeś na bycie kimś innym. Bycie sobą jest bezwysiłkowe. Jak mogłoby być inaczej? To naśladownictwo kosztuje dużo energii. Ptak nie stara się być psem. To wymagałoby od ptaka dużo wysiłku. Nawet ptak wie, że to po prostu głupie. Ptak jest ptakiem, pies jest psem. Ty bądź tym, kim jesteś.

 

2 myśli nt. „Bądź tym, kim jesteś

  1. Pawle muszę przyznać, że jest to świetny wpis pokazujący największy problem wśród współczesności. Próbę naśladowania innych co znaczy nikogo. Brak autentyczności, zanik samoświadomości jest jednym z najistotniejszych problemów współczesnego świata. Jednakże nie mogę się zgodzić, ani nawet zrozumieć, w jaki sposób podważanie wszystkiego ma prowadzić do odwagi, oraz rozwoju odpowiedzialności. Podważenie podstawowych zasad – czy to fizycznych, czy to matematycznych a nawet etycznych – nie prowadzi do odwagi. Prowadzi jedynie do chaosu. Nie ma możliwości budowania czegokolwiek bez jakichkolwiek fundamentów. Sam we wcześniejszych postach wspominałeś o miłości, o samoświadomości, o poznawaniu siebie. Jednakże poznawanie siebie nie jest tylko zadawaniem sobie pytań – bo same pytania nie prowadzą do niczego. Jedynie odpowiedzi, jakieś stałe pozwolą budować, pozwolą w jakikolwiek sposób poznawać siebie.

    Nie lubie rozmów bez przykładów – takim człowiekiem już jestem – a więc. Podważenie podstawowych zasad matematycznych (np. trójkąta pitagorejskiego w geometrii euklidesowej) jest bezsensowna. Jest na nie tyle dowodów, iż podważanie tego nie prowadzi do żadnej odwagi. Prowadzi do (jak to sam nazwałeś w formie oskarżenia) do czystej ignorancji. Ignorancją nie jest nie wiedza o swojej niewiedzy. a jest właśnie tym, że pomimo znania faktów potwierdzających pewną rzecz nadal się je odrzuca.

    Tak samo jest ze słowami. To, że zostaną użyte w błędnym kontekście, nie oznacza, że zostaną im naddane nowe konotacje, nowe znaczenia. Semantyka, niestety, jest bezlitosna. Dlatego też, tak jak napisałeś, pokora to umiejętność przyznania się do swojej niedoskonałości. Jednakże nadal nie można popadać w skrajności. Można być pokornym i powiedzieć, że nie zna się wszystkich stolic świata, nie można być pokornym informując, że nie wie się czy na pewno Księżyc istnieje. To nie jest pokora.

    Pokora to również przedstawianie pewnych rzeczy nie jako faktów. Nie jako prawd oczywistych. Co to oznacza? To samo czego się z jednej strony wzbraniasz, a z drugiej używasz tego nachalnie. Piszesz: „Istnieje większy przejaw pokory niż świadomość i przyznanie, że się czegoś nie wie?”, a kończysz swój inny akapit: „Zaufaj mi, tak właśnie będzie”. Jeśli jesteś pokorny, to oznacza, że zawsze nie wiesz czy na pewno tak jest. Nie możesz mówić do ludzi ‚zaufaj mi, tak będzie’, bo to jest właśnie przeciwieństwo pokory.

    Sokrates nie został otruty za to, że zadawał niewygodne pytania. Przykre jest to, że czyta się dość bogaty blog (nie oznacza, że ze wszystkim się zgadzam, ale widzę, że jest on głęboko ‚przeżyty’) a wiedzę czerpie albo z książek z liceum albo też z wikipedii. Sokratesa oskarżono o brak czczenia bogów, oraz podważanie zastanego stanu rzeczy (coś podobnego jak Chrystus, został oskarżony nie o to, że rozmawiał z ludźmi i nauczał, został oskarżony o to, że przeciwstawił się władzy Cesarstwa Rzymskiego).

    Dodatkowo czytając tego bloga od jakiegoś czasu, pomimo, że wypowiadam się pierwszy raz, proponuję zapoznać się z filozofią. Taką ogólną. Nie tylko coachingiem. Nie tylko myślami wschodu. XIX wiek – Nietzsche, Husserl, Kant (to akurat XVIII wiek), czy też Faulkner (to akurat XX wiek) zobaczysz inne perspektywy na świat. Nauczysz się również (gdyż człowiek uczy się przez całe życie), że nic nie jest pewnego. Że nie powinno się wydawać świadectw uniwersalnych, gdyż za każdym razem, zawsze jesteśmy tylko subiektywnymi podmiotami.

    Podsumowując – ciekawy temat, ważny temat, ale trochę źle zrozumiany jak dla mnie. Odrobina słownika, wiedzy z zakresu filozofii i wydaje mi się, że osiągniesz o wiele więcej szczęścia, spokoju oraz własnego zrozumienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *