Gra pozorów

Źródło: http://sxeven.deviantart.com/art/The-Masquerade-168548725

Problem nie tkwi tylko w mężczyźnie i nie tkwi wyłącznie w kobiecie. Obydwoje sprowadzają się na manowce. Niedojrzała jednostka zawsze przyciąga drugą niedojrzałą jednostkę. To jest naturalne. Niedojrzała kobieta przyciąga do siebie niedojrzałego mężczyznę i odwrotnie – niedojrzały mężczyzna przyciąga do siebie niedojrzałą kobietę.

Problemem jest to, że obydwoje szukają szczęścia na zewnątrz. Każde z nich myśli, że to drugie da im poczucie radości i spełnienia. Nie chcą poznać się takimi, jakimi są. Każde z nich stworzyło sobie obraz drugiej osoby – wyidealizowane wyobrażenie tego, kim jest drugi człowiek. Kobieta próbuje wpisać się w wyobrażenie mężczyzny o niej, on natomiast stara się wpisać w jej wyobrażenie o nim.

Obydwoje grają przed sobą tę bezsensowną, prowadzącą tylko do rozczarowania i rozgoryczenia grę pozorów. Są sztuczni, udają, nie ma w nich autentyczności. Nie zależy im na sobie, nie zależy im na ich wolności, na prawdzie. Chcą jedynie przypodobać się drugiej stronie. Uzależnili swoje poczucie szczęścia od swojej wzajemnej obecności. Ona chce mieć go tylko dla siebie, on również pragnie mieć ją tylko na wyłączność.

Kiedy już są ze sobą jakiś czas, czar pryska. Okazuje się bowiem, że żadne z nich nie było w stanie dać sobie szczęścia. Jak mogli tego dokonać? Chcieli dzielić się czymś, czego w istocie nie posiadali. W pojedynkę czuli się nieszczęśliwi. Jedyne co mieli to nieszczęście. Mogli dzielić się ze sobą jedynie tym, co każde z nich wniosło w tę relację. Niestety, w takich przypadkach to, co wnoszą partnerzy, nie sumuje się, ale mnoży. Pomnożyli więc swoje poczucie nieszczęścia.

Teraz przynajmniej każde z nich może zrzucić winę za nieszczęście na drugiego partnera. „Ze mną jest wszystko w porządku. On/ona miał/a dać mi szczęście. Sprawił/a natomiast, że czuję się nieszczęśliwy/a”. Kiedy już zdecydowali się być razem, nie muszą udawać. Powoli przestają grać. Nie można udawać w nieskończoność. To pochłania bardzo dużo energii. Odpadają maski. Zaczynają widzieć siebie takimi, jakimi są. Zauważają, że nie są tymi samymi osobami z początku swojej znajomości. Powstaje dysonans. Ich wyobrażenia o drugiej osobie nie pokrywają się z rzeczywistością. Zastanawiają się dlaczego są w ogóle razem.

Obydwoje żyli w iluzji, którą sami stworzyli. Szukali miłości na zewnątrz. Każde z nich zapomniało o miłości do samego siebie. Uganiali się za relacją z drugim człowiekiem. Zapomnieli o najważniejszej relacji w ich życiu – relacji z samym sobą.

2 myśli nt. „Gra pozorów

  1. Święta prawda-kiedy to zrozumiałam i pokończyłam wszystkie takie relacje-zaczęło być bardziej niż dobrze.Samo się zaczęło dziać.I jest wspaniale-wszystko dzieje sie tak jak byc powinno od zawsze <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *