Otwórz się bezgranicznie i pozwól miłości płynąć

Źródło: http://richard67915.deviantart.com/art/Heart-Up-in-Smoke-294565871

Brak otwartości jest największą przeszkodą w doświadczaniu pełnego przepływu miłości. Istnieje wiele pomniejszych ograniczeń, ale brak zaufania jest największym z nich.

Możesz pozbyć się tych wszystkich mniej istotnych blokad, ale miłość i tak nie będzie w stanie płynąć swobodnie. Otwartość jest bramą dla miłości, jest zaproszeniem dla niej. Zamykasz się na miłość, ponieważ nie chcesz ponownie cierpieć. W przeszłości ktoś cię musiał zranić, musiał nadszarpnąć twoje zaufanie, zawieść cię. To doświadczenie zapisało się w twojej pamięci. Powstało warunkowanie. Kiedy pojawia się kolejna osoba w twoim życiu, automatycznie zachowujesz dystans, zamykasz się.

Głównym zadaniem twojego umysłu jest chronić cię przed niebezpieczeństwem. Będzie więc odsuwał cię od pojawiających się w twoim życiu relacji, czyli potencjalnych zagrożeń, czynników mogących wywołać ból i cierpienie. Jest to naturalny mechanizm obronny. Kiedy dziecko poparzy się ogniem, przez długi czas trzyma się od niego z dala. Doświadczenie to programuje się w jego umyśle jako realnie niebezpieczne i wywołujące ból. Rzeczą naturalną jest, że unikamy cierpienia i lgniemy do tego co nam sprawia przyjemność. Potrzebujesz jednak ognia. Nie możesz unikać go przez całe swoje życie. Podobnie jest z miłością. Potrzebujesz miłości, bez niej umierasz. Zamykanie się na miłość z powodu grążącego ci potencjalnego cierpienia nie jest najkorzystniejszym rozwiązaniem.

Po pierwsze – jedynym remedium na zdruzgotane serce jest miłość. Miłość jest niczym balsam dla twoich ran. Jest ukojeniem, jest ambrozją. Zamykając się na miłość sprawiasz sobie tylko jeszcze większy ból. Rana się jątrzy, robi się coraz bardziej rozległa. System obronny, który miał cię bronić, staje się autodestrukcyjny. Zamiast chronić cię przed cierpieniem, wplątuje cię w coś znaczenie gorszego. Zaczynasz czuć dodatkowo złość, gniew i nienawiść. Niszczysz siebie i wszystko wokół.

Po drugie – zamykanie się na miłość kosztuje bardzo dużo energii. Budujesz wielki mur, a to wymaga ogromnego nakładu sił. Miłość, która wypływa z ciebie natrafia na twoją blokadę. Nie może popłynąć w kierunku otaczającego cię świata. Podobnie dzieje się w drugą stronę. Miłość, którą obdarowuje cię wszechświat, również rozbija się o mur. Nie jesteś w stanie dawać ani otrzymywać miłości. Miłość jest jednak niczym woda, która drąży skałę. Nie istnieją dla niej żadne przeszkody. Raz za razem skuwa twój mur cegła po cegle, tworząc coraz większą przestrzeń. Musisz cały czas dokładać nowe cegły, wzmacniać swoją ścianę. Zobacz jakie to bezsensowne. Bronisz się z całych sił przed czymś, co chce cię wyzwolić i dać ci wolność. Opierasz się przed tym chociaż wiesz, że jest to potężniejsze od ciebie.

Zastanów się przez chwilę. Pomedytuj nad tym. Coś co pierwotnie miało cię chronić, niszczy cię doszczętnie. Umysł w tym przypadku okazuje się kiepskim doradcą, nie jest dobrym gospodarzem. Zasiewa w tobie lęk, który wkrótce wyda swoje destrukcyjne plony – gniew i cierpienie. Dostrzeż ten mechanizm. Nie stań się jego ofiarą. Otwórz się na miłość. Zaufaj miłości. Poddaj się jej bezgranicznie. Przestań dokładać kolejnych cegieł. Opór nie ma sensu. Jest wyłącznie stratą energii.

4 myśli nt. „Otwórz się bezgranicznie i pozwól miłości płynąć

  1. Pięknie napisane…tak dokładnie stało się w moim życiu….różnica poziomów świadomości,ja kochałam z przestrzeni serca i do tej pory tak mam,druga połowa bardziej umysł,mieć,dowartościowanie poprzez posiadanie…ja dawałam miłość,spokój ,opiekę i ciepło lecz byłam krytykowana za brak podobieństwa,i nie posiadanie cech które były ważne dla drugiej połowy/choć to mylne stwierdzenie/ja byłam pięknym dopełnieniem,poszłam w destrukcyjne dla mnie decyzję,straciłam związek,swoją godność pod kątem materialnym….dopiero wtedy dostrzegłam prawdziwą siebie i się chyba odradzam powoli

  2. Witam …. w swoim życiu pokochałam 2 mężczyzn ponad siebie i swoje życie … ale nie wyszło. Moje serce zostało skopane i rozerwane. Dziś nawet nie wiem czy mężczyzna odczuwa co kolwiek poza podstawowymi potrzebami. Po prostu nie wiem. Doświadczenia wyżywiły obraz mężczyzny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *