Stań pośrodku

Źródło: http://tobylewin.deviantart.com/art/Diablo-3-Tyrael-Fan-Art-WIP-254912969

Szatan, diabeł, antychryst, belzebub, lucyfer, książę ciemności, władca piekła, upadły anioł. Tyle określeń odnoszących się do tego samego podmiotu. No właśnie, podmiotu? Może przedmiotu? Kim lub czym jest ten owiany niechlubną legendą szatan? Bardzo często wspominany w świętych księgach, ale czy kiedykolwiek widziany?

Tak wiele złego o nim słyszałeś, że nie masz ochoty na spotkanie z nim. Zsyła ból, cierpienie, straszliwe piekielne katusze i niedopisania palące męki. Myślisz, że jest tak odległy od ciebie. Mieszka gdzieś daleko w tak zwanym piekle. Przecież to bardzo daleko stąd. Nie masz się czym martwić. Nic ci nie grozi, jesteś bezpieczny. Czy aby na pewno?

Kiedy ostatnio zaglądałeś do swojego wnętrza? Pytanie, czy kiedykolwiek tam zaglądałeś. Boisz się kogo mógłbyś tam spotkać. Jeśli zajrzysz do wewnątrz swojej istoty, możesz odkryć coś, co niekoniecznie ci się spodoba. Otóż diabeł, przed którym tak drżysz nie mieszka wcale gdzieś daleko. Mieszka w tobie. Zawsze tam był, tylko nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Nie chciałeś zdać sobie z tego sprawy. Czułeś go w sobie, ale nie mogłeś się z tym pogodzić. Całe życie oszukiwałeś samego siebie.

Uświadomienie sobie, że diabeł mieszka w tobie jest pierwszym krokiem do wolności. Drugim krokiem jest zrozumienie tego czym jest diabeł. Szatan przejawia się w momencie, kiedy popadasz z jednej skrajności w drugą. Żadna skrajność nie jest dobra i na pewno ci nie służy. Skrajności dotyczą wszystkich aspektów twojego życia. Możesz jeść bez opamiętania, lub zagładzać się do nieprzytomności. Możesz trenować do omdlenia, lub nabawić się odleżyn od braku aktywności. Przykładów można mnożyć bez liku. Najlepiej obrazującym i najbardziej widocznym w codziennym życiu przykładem popadania w skrajności jest seks.

Możesz całe życie stronić od seksu (tak robią między innymi księża i mnisi). Możesz również całe życie gonić za uciechami cielesnymi. Zaufaj mi, żadna z tych dróg nie jest właściwa. Sprowadzi cię jedynie na manowce. Żadne ekstremum nie jest dobre. Skrajność to właśnie jest szatan. Wystrzegaj się popadania w skrajności. Zobacz co dzieje się z księżami, którzy wyrzekli się cielesności. Potępili seks. Uznali go za coś niskiego, szkodliwego. Utwierdzili się w przekonaniu, że seks stoi na przeszkodzie w rozwoju duchowym. Ukręcili tym samym bicz na samych siebie i chłoszczą się nim od wieków. Do czego to prowadzi? Po co to cierpienie? Czemu to ma służyć?

Prowadzi ich to do obsesyjnego, uporczywego i wręcz chorobliwego myślenia o seksie. To co tak usilnie wypierają i przed czym się bronią, wraca raz za razem coraz silniejsze. Zobacz:

Dwaj mnisi, jeden stary a drugi bardzo młody, wracali błotnistą leśną ścieżką do swego klasztoru w Japonii. Podeszli do ślicznej kobiety, która stała bezradnie na brzegu mulistego, szybko płynącego strumienia.

Widząc, że jest w potrzebie, starszy mnich wziął ją na ręce i przeniósł przez wodę. Ona uśmiechała się do niego, oplatając ramionami jego szyję, aż on delikatnie postawił ją na drugim brzegu. Kobieta podziękowała, skłoniła się, a mnisi w ciszy podążyli w dalszą drogę.

Kiedy zbliżali się do bram klasztoru, młody mnich nie mógł już dłużej wytrzymać.

– Jak mogłeś brać w ramiona piękną kobietę? – wybuchnął – Takie zachowanie nie przystoi mnichowi!

Stary mnich popatrzył na towarzysza podróży i odparł:

– Ja zostawiłem ją na brzegu. A ty nadal ją niesiesz.

Im bardziej coś wypierasz, tym bardziej to umacniasz. Możesz całe życie wyrzekać się swoich pragnień, ale one nie znikną. Będą cały czas z tobą, gdziekolwiek pójdziesz. Możesz udać się w Himalaje, z dala od ludzi, ale to nie pomoże. Nie uciekniesz od swoich pragnień. Przyjmij je zatem, ulegnij im, abyś mógł w końcu zostawić, porzucić ten zbędny balast i pójść naprzód.

Księża powiedzieli ci, że seks jest zły, jest oznaką uzależnienia od cielesności. Powiedzieli ci także, że musisz porzucić seks, aby móc wkroczyć na ścieżkę głębokiej duchowości. Nic bardziej mylnego. Bez seksu jakikolwiek dalszy rozwój nie będzie możliwy. To pierwszy podstawowy i niezbędny szczebel w drabinie rozwoju. Jesteś przecież ucieleśnioną duszą. Posiadasz ciało. Dusza i ciało to jedność. Nie mogą żyć oddzielnie. Jesteś w takim razie uduchowionym ciałem. Jak możesz wyrzec się części swojej istoty? Przecież to jest niedorzeczne. Widzisz ten absurd? Seks jest czymś naturalnym, i aby go przekroczyć, wyjść poza niego, musisz najpierw w niego wejść. Musisz zagłębić się w seks całym sobą. Musisz wpuścić w niego swoje korzenie bardzo mocno, abyś mógł rosnąć, piąć się coraz wyżej i wyżej. Nie możesz przecież budować domu bez wcześniejszego wylania fundamentów. Seks jest fundamentem twojej świątyni – ciebie. Bez tego fundamentu twoja świątynia rozsypie się. Pamiętaj jednak, aby nie popaść w drugą skrajność.

Nie możesz w nieskończoność gonić za uciechami cielesnymi. To cię zgubi, pogrąży. Jeśli pomyliłeś pierwszy krok z celem swojej podróży, to już się zagubiłeś. Seks nie jest twoim ostatecznym celem, nie jest końcem twojej duchowej wędrówki. Jest jej początkiem. Od tego miejsca zaczynasz. Nie możesz pozostawać tu tak bez końca. Doprowadzi cię to do szału, do obłędu. Będziesz myślał, że cały czas coś jest nie w porządku (w istocie tak właśnie jest). Masz przecież dużo seksu, a wciąż czujesz się nieszczęśliwy. Będziesz coraz bardziej zgorzkniały i niezadowolony, będziesz odczuwał narastającą frustrację. Następstwem tego będzie poszukiwanie jeszcze większych wrażeń cielesnych, bardziej wyuzdanych, perwersyjnych, sprośnych, wręcz dewiacyjnych doświadczeń. Staniesz się wulgarny, wynaturzony, prymitywny i zwierzęcy (w pejoratywnym ujęciu tego słowa). Pamiętaj, seks nie jest celem samym w sobie. Jest zaledwie początkiem. Musisz wyruszyć w dalszą podróż, inaczej utkniesz w martwym punkcie.

Pomiędzy dwoma skrajnościami, w samym centrum znajduje się tak zwany złoty środek. Jeśli przestaniesz za czymś gonić i jednocześnie zaniechasz wzbraniania się przed tym, odnajdziesz równowagę. Miejsce, do którego szatan nie ma wstępu, w którym jego jurysdykcja się kończy. Miejsce, w którym wszystko dzieje się naturalnie, panuje spokój i harmonia. Obojętnie, której skrajności się trzymałeś, było to okupione ogromnym wysiłkiem, kosztowało cię multum energii. Przez cały czas dźwigałeś ze sobą balast, który nie pozwalał ci kroczyć naprzód. Teraz czujesz jak ten ogromny ciężar spada z twojego serca. Możesz odetchnąć. Nic cię już nie trzyma. Możesz nabrać sił i wyruszyć w dalszą drogę. Jesteś wolny. Możesz kontynuować swoją podróż. Możesz wracać do domu.

4 myśli nt. „Stań pośrodku

  1. Oj niedobrze. Widzę ogrom żalu do osób duchownych… Nie zgadzam się z Twoim punktem widzenia seksualności. Energia, której nie włożymy w seks, zostanie zużyta na innym polu życia ludzkiego. Niewymuszony celibat, wstrzemięźliwość jest możliwa. Nie ma w tym nic chorego.
    Dodam, iż nie jestem osobą duchowną, a i doskonale wiem czym jest życie seksualne dorosłego człowieka.

  2. wiele zaczerpnięte z Osho, łącznie z przypowieścią. sam wyparłem seksualność i teraz nie potrafię wyjść poza nią. cały czas się gdzieś czai w podświadomości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *