Każdy z nas jest z natury buntownikiem

r_e_b_e_l_by_mehmeturgut

Źródło: http://s1013.photobucket.com/user/dgrif499/media/art/r_e_b_e_l_by_mehmeturgut.jpg.html

Przyszedłeś na ten świat jako indywidualista, unikat. Zapomniałeś jednak o tym. Każdego dnia ze strachu powstrzymujesz się. Nie pozwalasz samemu sobie na bycie takim, jakim jesteś. Przejmujesz się opinią innych. Chcesz być jak swój idol z okładki kolorowego czasopisma. Upodabniasz się do innych. Dlaczego nie akceptujesz samego siebie? Dlaczego zależy ci, aby stać się czyjąś kopią. Przybyłeś tu jako oryginał – ciesz się tym! Nie było i już nigdy nie będzie kogoś takiego jak ty. Zaakceptuj to. Bądź sobą.

Dlaczego dzieci niechętnie wykonują polecenia swoich rodziców? Żeby zrobić im na złość? Kilkuletnie dziecko nie wie nawet zapewne co to znaczy robić coś na przekór. Dlaczego więc się buntuje? Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym? Prawdopodobnie z góry założyłeś, że skoro jesteś rodzicem to wiesz lepiej. Jesteś przecież już tyle lat na tym świecie, masz duże doświadczenie. Nie możesz się mylić. Dziecko wie niewiele. Każde jego działanie w twoim mniemaniu jest błędne, szkodliwe. Pod płaszczykiem troski skrywają się twoje zapędy do kontrolowania życia swojego dziecka. Tłumaczysz się i usprawiedliwiasz przed samym sobą, że to dla jego dobra. Chcesz przecież dobrze dla swojego dziecka. Jaki rodzic tego nie chce? Kiedy dziecko cię nie słucha, nie wykonuje twoich poleceń – denerwujesz się. Pragniesz przecież dla swego brzdąca jak najlepiej, a on ewidentnie sabotuje twoje działania. Uważasz, że masz nieposłuszne dziecko. Zastanawiasz się nad wprowadzeniem większej dyscypliny. Czy to aby na pewno z twoim dzieckiem jest coś nie w porządku? Twierdzisz, że niewykonywanie twoich poleceń to wyraz niesubordynacji? Zdaje ci się, że to coś nienaturalnego? Dzieci twoich krewnych, rodziny są posłuszne? Przypomnij sobie siebie z czasów dzieciństwa. Czy zawsze robiłeś posłusznie to, o co prosili cię twoi rodzice? Wróć pamięcią do okresu swojego dzieciństwa. Przypomnij sobie raz jeszcze jak się wtedy czułeś. Zmień perspektywę. Zamień się na moment miejscami z własnym dzieckiem. Spróbuj wejść w jego rolę. Spójrz na sytuację z jego punktu widzenia. Może twoje dziecko wcale nie jest nieposłuszne? Może to ty narzucasz mu swoją wolę, odbierając mu jego wolność? Może projektujesz na niego swoje niespełnione pragnienia i marzenia? Może chcesz urobić je na swoje podobieństwo?

Każdy z nas przychodzi na ten świat wolny. Wolny od wszystkiego. Od wszelkich praw, nakazów, restrykcji, dogmatów. Nieposłuszeństwo to nasz naturalny stan. Możliwość samostanowienia i dokonywania autonomicznych wyborów to podstawa wolności. Oczywiście, że dziecko nie poradzi sobie bez pomocy dorosłych. Rasa ludzka jest specyficznym gatunkiem. U zwierząt każde szczenię niemal zaraz po urodzeniu jest w stanie przetrwać bez niczyjej pomocy. W ludzkim świecie jest inaczej. Dziecko nie przetrwa bez opieki rodziców. Potrzebuje wsparcia na wielu płaszczyznach. Wspieraj zatem swoje dziecko, pomagaj mu, troszcz się o nie, ale nie narzucaj mu niczego. Chroń jego prawo do wolności, do indywidualności. Pamiętaj, że posłuszeństwo to domena niewolnictwa. Nie chcesz chyba, aby twoje dziecko było niewolnikiem. To co w twoim mniemaniu jest najlepsze dla twojego dziecka, nie musi wcale takie być z jego perspektywy. Wskazuj mu różne możliwości i nie naciskaj na wybranie jednej konkretnej. Nie istnieje tylko jeden słuszny wybór. Nie lubisz, gdy ktoś narzuca ci swoją wolę, ale nie masz oporu przed robieniem tego samego swojemu dziecku.

A co stało się z twoją wolnością? Możesz powiedzieć o sobie, że jesteś osobą wolną? Decydujesz sam o sobie, czy robią to za ciebie inni? Może nawet nie zdajesz sobie sprawy, że znajdujesz się pod wpływem establishmentu. Nauczyciele, księża, politycy, tzw. autorytety mówią ci jak żyć. Stworzyli zasady gry, które ty przyjąłeś za swoje. Przybyłeś na ten świat buntownikiem. Przypomnij sobie. Jako dziecko chciałeś sam decydować o sobie. Nie chciałeś robić z góry narzuconych ci rzeczy. Co się z tobą stało? Kim jesteś dzisiaj? Osobą samostanowiącą o sobie, czy niewolnikiem? Każdego dnia podejmujesz tak wiele działań, aktywności. Ile z nich jest konsekwencją twojego świadomego wyboru? Chodzisz do kościoła, wykonujesz taką a nie inną pracę. Czy to na pewno twój wybór? Może ktoś podjął za ciebie taką decyzję. Dobrze ci z tym?

Stań się na nowo buntownikiem – prawdziwym buntownikiem. Nie rewolucjonistą, który walczy z każdym i ze wszystkim. Pamiętaj, że im bardziej z czymś walczysz, tym bardziej tylko to umacniasz. Bądź buntownikiem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Prawdziwy buntownik to osoba, która poznała się na całej tej grze społeczeństwa, i która w nią nie wchodzi. Mówi po prostu: „Dziękuję, nie chcę się już w to bawić. Ta gra mi nie służy”. Nie sprzeciwia się jej i nie walczy z nią, a stoi z boku i tylko się jej przygląda. Prawdziwy buntownik kieruje się w życiu własnymi zasadami. Potrafi złamać ogólnie przyjęte reguły (i swoje własne) w imię wyższych wartości. Nie przejmuje się zdaniem i opinią innych, ponieważ wie, że działa z pozycji serca, z pozycji miłości. Życie według własnych zasad i podążanie własną ścieżką wymaga odwagi, ale jest tego warte. Gra, w którą wciągnęło cię społeczeństwo jest podyktowana strachem. Dominuje w niej gniew, złość, frustracja, zniecierpliwienie, przemoc, a ty jesteś jej niewolnikiem. Dałeś się zniewolić tak jak większość, ale pamiętaj, że cały czas masz wybór. Gdzieś głęboko, w twoim wnętrzu ukryty jest mały buntownik. Uwolnij go, pozwól mu zabrać głos i daj swobodę działania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *