Życie to nieustający związek

Źródło: http://www.deviantart.com/art/When-Two-Worlds-Meet-447175368

Na każdym etapie naszego życia pozostajemy w jakiejś relacji. Gdy się rodzimy, tworzymy więź z rodzicami. Gdy idziemy do szkoły zawieramy pierwsze znajomości, przyjaźnie. Gdy idziemy do pracy, poszerzamy naszą sieć relacji. Spotykamy się, poznajemy, zakochujemy się w sobie, nienawidzimy, nabieramy dystansu do siebie, wspieramy się, lekceważymy. Różne są aspekty naszych relacji i różne towarzyszą im emocje.

Każdego dnia, począwszy od zakupów w przydomowym supermarkecie, a skończywszy na wspólnym zaśnięciu, towarzyszą nam relacje. Niemożliwe jest znalezienie się w takim etapie życia, aby sfera związków nie była aktywną częścią bieżącego doświadczenia. Dzieje się tak, albowiem wszystko co postrzegamy, znamy, zauważamy jest konsekwencją jakiegoś związku. Żyjemy w świecie sprzeczności, kontrastów, a związki są jednym z ich przejawów. Gdybyśmy nie doznawali zróżnicowania, nie bylibyśmy w stanie osiągnąć żadnego zrozumienia ani nie moglibyśmy się na nim skupić. Bez związków nie bylibyśmy w stanie istnieć. Musimy pamiętać, że każdy związek w naszym życiu jest nam potrzebny i czemuś służy. Chociaż mogłoby się nam na początku wydawać, że jest destrukcyjny i zamiast nas wpierać, pozbawia nas życiowej energii.

Powinniśmy bardziej doceniać wszystkie powiązane z nami elementy tego świata. Nie oceniać ich, nie negować i nie deprecjonować. Wszystkie rzeczy w naszym otoczeniu mają na nas wpływ (mniejszy lub większy): rodzice, przyjaciele, wrogowie, ciało, dusza, planeta, przyroda, pieniądze, pożywienie, rząd, praca, rozrywka, odpoczynek, zwierzęta, przeszłość, przyszłość, teraźniejszość…

Często kiedy jesteśmy świadkami nieprzyjemnego doświadczenia, wydaje nam się, że jesteśmy całkowicie poza nim. Wydaje nam się, że jesteśmy tylko biernymi obserwatorami danego zdarzenia. Jest to błędne założenie. Każda obserwacja, której dokonujemy – bez względu na nasze wyobrażenie o dzielącym nas dystansie – czyni nas współtwórcą takich doznań. W ciągu naszego życia nawiązujemy wiele różnorakich związków. W czasie ich trwania dochodzimy do wielu wspólnych przekonań na temat tego, jak powinno wyglądać życie. Nigdy nie uda nam się osiągnąć pełnej zgodności z myśleniem, postrzeganiem innych osób. Nie mogąc się z tym pogodzić i zaakceptować, próbujemy przekonać inne osoby, aby przyjęły nasze poglądy w odniesieniu do mnóstwa spraw. Za wszelką cenę chcielibyśmy kontrolować innych. Zmieniać ich zachowania, myślenie, reakcje wypowiedzi. Wydaje nam się, że to ci inni są odpowiedzialni za nasze złe samopoczucie. Uważamy, że jeśli zmienimy zachowanie osób przebywających w naszym bezpośrednim otoczeniu, poczujemy się znacznie lepiej. Nic bardziej mylnego.

Nic co z zewnątrz nie może wpłynąć na nasze dobre samopoczucie, odczuwanie radości. Poczucie szczęścia i radości jest wewnątrz każdego z nas. To harmonijny związek, synchronizacja z naszą wewnętrzną istotą. Nasze złe samopoczucie to nic innego jak zakłócona relacja z naszym nie-fizycznym JA. Nie mamy wpływu na myślenie innych osób. Nawet jeśli w naszym mniemaniu ich myślenie ma destruktywny wpływ na ich samych, nie możemy nic poradzić. W rzeczywistości możemy jedynie kontrolować kierunek własnych myśli. Nasze myśli w połączeniu z uczuciem, jakim się kierujemy, mają ogromną moc. Jeśli myślimy o naszych relacjach w negatywny sposób, widzimy tylko ich mankamenty – one właśnie w taki sposób będą się manifestować w naszym życiu. Jeśli zauważamy wyłącznie wady naszych bliskich, utrwalamy taki właśnie ich obraz. Obraz osób, które mają tylko same wady. Myśląc negatywnie o naszych związkach, nadajemy im właśnie taki aspekt, przyciągamy takie właśnie doświadczenia. Kiedy widzimy kogoś tylko w negatywnym świetle, niemożliwe jest dostrzeżenie jego pozytywnych atrybutów. Nasze własne myślenie staje się ciasnym więzieniem, okowami dla tego typu doświadczeń.

Zamiast tego, powinniśmy myśleć o pozytywnych cechach naszych relacji. Wydobywać na zewnątrz to, co dobre i pożądane u naszych bliskich. Powinniśmy dostrzegać zalety, być za nie wdzięczni, a wtedy będą się one utrwalać i emanować pełną mocą w naszym życiu. Zawsze widzimy to, co chcemy zobaczyć. Zacznijmy zatem widzieć w naszych codziennych relacjach to, co chcielibyśmy zobaczyć. Myśląc na okrągło o tym, czego nie chcemy, nadajemy temu moc sprawczą. Przyciągamy to do siebie. To czego nie chcemy powinno być tylko kontrastem i wskazówką do skupienia się na tym, czego pragniemy. Musimy koncentrować nasze myśli na tym, co chcemy aby zamanifestowało się w naszym życiu. Nie przejmujmy się zanadto tym, co robią inni ludzie. Nie mamy na to wpływu. Szukajmy w naszym życiu takich myśli, słów oraz działań, które świetnie rezonują z naszą wewnętrzną istotą, które są zgodne z wyznawanymi przez nas wartościami i które sprawiają nam przyjemność. Uzyskana w ten sposób harmonia, pozwoli nam tworzyć wspaniałe związki – o jakich tylko marzymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *